2006-06-12 22:49:27 >>

Szklany płomień.



Szklany płomień jest zimny. Jest żyjącą w rzeczywistości absurdu pustką. Goreje niczym krzew w Biblii, lecz tamten zwiastował dobro - ten ma rolę, którą ciężko przydzielić do konkretnej kategorii. Czsem pojawia się ze smutkiem, czasem z nienawiścią. Zawsze jest w Nas. Pierwsze iskry i oznaki jakiegokolwiek żaru są niedostrzegalne. O tym, że rozpalił się w środku umysłu orientujemy się zbyt późno. To swego rodzaju reguła, na którą nie mamy wpływu.
Kiedy pewnego ranka budzimy się z nieopisanym lękiem, kiedy czujemy się samotni i oddaleni od 'szczęścia' o długie lata świetlne... Tak... To właśnie to. Trzyma Nas w swoich lodowatych i bezlitosnych kleszczach. Po co się szarpać? To nie ma sensu. Trzeba mu się poddać, dać się pochłonąć. On kiedyś zgaśnie - może jutro, może za rok, może z chwilą śmierci, ale zgaśnie. Zrobi się ciepło i błogo. Jednak szklany płomień też parzy. Parzy wewnętrznym chłodem i pozostawia blizny. Kiedy odejdzie myślimy -"To już przeszłość." Lecz gdy spojżymy na rany...
Ja nie chcę. Nie chcę już o tym pisać, ani mówić - to nie ma przyszłości. Tego się nie da tak po prostu opisać, nie da się po prostu zrozumieć. To się czuje. Ale to bez znaczenia dla tych, którzy obojętnie przyjmują słowa z pozoru nie składne. A do nich zaliczacie się Wy, niemal wszyscy. Idźcie, skończcie czytać te jak Wy to mówicie bzdury. Przecież to i tak do niczego nie prowadzi. Idźcie i żyjcie w błogiej nieświadomości. W końcu niewiedza jest błogosławieństwem...
I nie wracajcie, kiedy dotrze do Was znaczenie tych słów. Świadomość, że ktoś o tym przeczyta nie przyniesie ukojenia. I nie ugasi z pozoru pustego płomienia, który w swej szklanej rzeczywistości zawiera więcej niż Drzewo Poznania.
Idźcie.
skomentuj (3)